Czy lżejsze samochody są lepsze?

Obecnie panuje moda na  „odchudzanie” aut. Producenci zachwalają: „Nasz nowy model jest o 100 kg lżejszy od poprzednika” – i co z tego? Czy lżejsze auta są lepsze? Nie – są po prostu inne…

Kiedy auta zaczęły „tyć”?

merc

Popularna limuzyna Mercedesa z lat 80-tych, model W124 jest przez wielu uważana jako auto trwałe, solidne i…ciężkie. Tymczasem podstawowy model, z 2-litrowym silnikiem benzynowym ważył tylko 1320 kg. Obecnie, taką masą własną może się pochwalić wiele aut kompaktowych z mniejszymi silnikami! Skąd to się wzięło?

Po pierwsze – wyposażenie dodatkowe. Poduszki powietrzne, klimatyzacja, systemy ESP, TC, katalizatory, filtry cząstek stałych i setki innych elementów na które nie zwracamy uwagi. Np. wspomaganie kierownicy – dziś jest standardem, 20-lat temu nie było. Każdy element wyposażenia dodatkowego waży, i wpływa na zwiększenie masy własnej pojazdu. Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka…

Po drugie – bezpieczeństwo. Obecnie, coraz częściej są montowane specjalne wzmocnienia w różnych miejscach karoserii (np. w drzwiach) – to oczywiście również zwiększa masę pojazdu.

Po co zmniejszać masę pojazdu?

32178.bimg

No dobrze – samochody są coraz bardziej skomplikowane i tym samym cięższe – i co z tego? Dlaczego musimy zmniejszać masę aut? Lekkie auta mają sporo zalet. Spójrzmy na auta sportowe, tam liczy się jak najniższa masa własna. Dzięki temu (przy tej samej mocy silnika) auto może być szybsze, lepiej hamować, szybciej pokonywać zakręty. Dodatkowo, do napędzania lżejszego auta silnik musi wykonać mniejszą „pracę” i tym samym spala mniej paliwa.

Same zalety? Nie do końca…

Zalety ciężkich samochodów

W przypadku aut sportowych, można zdecydowanie powiedzieć, że im lżejsze auto tym lepiej. Jak wygląda sprawa ze „zwykłymi” samochodami? Tu sprawa się komplikuje, ponieważ, ciężkie auta mają sporo zalet.

Co do zasady są bardziej komfortowe, tzn. łatwiej skonstruować zawieszenie które sprawniej „wybiera” nierówności, przy zachowaniu nieruchomego nadwozia. Ktoś powie, że nowe limuzyny również są ,,odchudzane” – tak, ale zazwyczaj ważą około 2 ton, i często mają zawieszenie pneumatyczne – to auta z innej bajki. Dodatkowo, ciężkie auta są mniej podatne na wpływ bocznego wiatru – co ma wpływ na zarówno na  komfort jazdy jak i na bezpieczeństwo.

Oczywiście nowe auta mają dużo „gwiazdek” w „niezależnych” testach. Jednak warto pamiętać, że w większości wypadków uczestniczą co najmniej dwa pojazdy. Statystyki w tym przypadku są miażdżące – w lekkich (małych) pojazdach ginie znacznie więcej osób niż w autach ciężkich (dużych). Było kiedyś takie badanie – zderzenie czołowe Fiata 500 (5*) vs. Audi Q7(4*).  Ogólnie rzecz ujmując, pasażerom Fiata gwiazdki nie pomogły, a masa i wielkość Q7 miały znacznie…

Wiem, to przykład ekstremalny i trochę nie na temat. Pytanie, jak by się zachował nowy Golf w konfrontacji z poprzednikiem który był o 100 kg cięższy? Nowy Golf teoretycznie ma sztywniejszą karoserią, ale 100 kg też robi swoje – które auto jest bezpieczniejsze? Intuicyjnie stawiał bym na samochód cięższy…

Kiedy nie wiadomo o co chodzi…

Wiemy już, że lżejsze auta mają zarówno swoje wady jak i zalety. Nie są lepsze – są po prostu inne, dlaczego ten nowy pomysł jest tak lansowany? Jak zwykle chodzi o pieniądze i tylko o to.  To kolejny przykład downsizingu, czyli jak produkować tańsze auta (a sprzedawać w tej samej cenie). Nie oszukujmy się, zmniejszenie masy popularnych pojazdów nie polega np. na zastąpieniu ciężkich materiałów (np. stali) lekkim i bardzo drogim włóknem węglowym (tak jak w autach supersportowych). Auto jest „optymalizowane”, blachy nadwozia są odrobinkę cieńsze, wszystkie elementy są delikatniejsze – projektowane z mniejszym „zapasem wytrzymałościowym”.

Surowce do produkcji aut nie tanieją, więc każda oszczędność ma sens, oczywiście klient, nie widzi tych oszczędności w postaci niższej ceny, ale producenci z pewnością dostrzegą różnicę w zyskach.

Pojawia się pytanie, czy zastosowanie mniejszej ilości materiałów nie pogorszy trwałości auta? Oczywiście, że trwałość będzie mniejsza – to kolejna „zaleta” tego typu rozwiązań!

Optymistyczne podsumowanie

Czy mamy się czym martwić? Oczywiście, że nie! To, że karoseria „rozejdzie” się po np. 10 latach nie jest problemem, małe turbo silniczki i tak zazwyczaj „padną” szybciej 🙂 Jakim nieszczęściem jest sytuacja, gdzie po 150 tys. km „rozsypuje” się silnik i naprawa kosztuje np. 25 tys. zł. O ile było by lepiej, gdyby naprawa nie była by już opłacalna ponieważ całe auto jest już kompletnie zużyte?! Wszystkie elementy na raz – jak w żarówce która się przepala, wyrzucamy ją na śmieci i kupujemy nową – oczywiście bardziej ekologiczną i energooszczędną 🙂


Podobne wpisy:

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

  • Addam44

    Hehe.
    W tegotygodniowym MOTORze jest porownanie Forda Focus 1.0 125km z Mazda 3 2.0 120km.
    Mazda okazala sie wg.pomiarow o ponad 2s szybsza w sprincie do setki przy zblizonej elastycznosci i Mazda spalila w tescie o 0.8litra benzyny mniej.
    Czyli ze nabywca Focusa przez 100tys km dolozy do paliwa….ok.4tys zl:)
    A przeciez downsizing mial zapewniac lepsze osiagi i mniejsze zuzycie paliwa 🙂 🙂

    I w jakiej formie po tych 100tys km bedzie 3cyl.ecoboost a w jakiej 2litrowy motor Mazdy? 🙂

    • Niesamowite, że takie „niekorzystne” testy pojawiają się w „niemieckiej” gazecie 🙂 Choć w sumie nie przegrywa VW, tylko Ford….

      Jak wyczytamy w Motorze, AŚ lub TG, że Mazda 3 jest lepsza od Golfa TSI to oznacza, że zbliża się koniec świata :-). Jednak lepiej tych aut nie porównywać…

      • Addam44

        Byl taki test.Nie pamietam czy w Motorze czy AS i nie z golfem ale z Seatem 1.2tsi i tez Mazda byla gora.
        Choc tak szczerze to uwazam ze i ten silnik w Mazdzie choc pewnie bedzie trwalszy niz Tsi czy E-boosty to…tez lipa.
        Jakie sa faktycznie zyski z wtrysku bezposredniego???Czy wolnossaki Toyoty czy Hondy z tradycyjnym wtryskiem wielopunktowym sa gorsze?NIE!!!
        Spalaja tak naprawde podobne ilosci a sa tansze w produkcji,naprawach bez zagrozen typu nagar na zaworach i znosza-lepiej lub gorzej-LPG.
        Za pare lat jako uzywki bardziej na rynku wtornym beda poszukiwane Toyoty,Hondy i Hyundai-Kia MPi niz SkyActive.

        • Racja! Wtrysk bezpośredni w wyrafinowanych i dopracowanych jednostkach (np. Lexus GS 300) sprawdza się dobrze (ponieważ jest również wtrysk pośredni). Jednak w „budżetowych” autach może być problematyczny, również w wolnossącej Mazdzie.

          Fakt jest taki – jeśli chodzi o produkcje tłokowych silników spalinowych dochodzimy powoli do kresu technologii opracowanej ponad 100 lat temu. Producenci różne „cuda” aby ukryć ten podstawowy fakt. Coś muszą dodać to tych aut aby je sprzedać, turbo, wtrysk bezpośredni, niedziałającą rekuperacje, niedziałający stop&start itp.

          • Addam44

            A nawet GS300 ma pewna przypadlosc.Na forum Lexusa mozna wyczytac ze wiele z tych motorow po pewnym przebiegu(ponad 100tys km)lykaja olej.I to znacznie.
            I co ciekawe Lexus- ktory normalnie wraz z mama Toyota bezproplemowo przyznaje sie do bledow-tu milczy jak grob.Koncern problemu nie widzi.

    • rumak

      Hehe bo trzeba zrozumieć najpierw ideę a nie ja wypaczać i udowadniać na siłę że downsizing jest zły. Downsizing wymyślono głównie w celu oszczędzania paliwa a nie maksymalizacji osiągów i tak rzeczywiście jest i to naprawdę działa, co nie znaczy że działa zawsze i w rękach każdego. Idea jest prosta nieduży nowoczesny silnik plus kilka dodatków typu trysk, kompresor i turbo żeby był wysoki moment obrotowy i był dostępny od względnie niskich obrotów jak w dieslu kumasz. Z drugiej strony mnie nie dziwi, że pałowana turbo benzyna pali sporo więcej niż w normalnej jeździe to całkowicie normalne tak było jest i będzie choć dzięki wtryskowi bezpośredniemu i tak jest to mniej niż dawniej.

      • Racja – trzeba zrozumieć ideę downsizingu, jedno jest pewne nie chodzi o żadne oszczędności paliwa (to tylko chwyt marketingowy) tylko o zarabianie pieniędzy przez koncerny (co jest zrozumiałe). Jeśli komuś się uda zrobić mały hiper-turbo silniczek który w całym okresie eksploatacji (np 500 tys. km) będzie bardziej ekonomiczny od starych wolnossących jednostek to będzie to tylko ,,skutek uboczny” downsizingu.

        Czy silniki spalinowe mają turbo czy nie są to co do zasady konstrukcje które wymyślono ponad 100 lat temu i ich efektywność (w porównaniu np. do silników elektrycznych) jest żałosna 🙂 Tu nie pomoże żadne turbo, wtrysk bezpośredni czy kompressor – zasada działania nie jest zmieniona od 100 lat!

        http://przyspieszenie.pl/29792/downsizing-przyszlosc-motoryzacji/

        • luzak

          elektryki mają za to nadal takie ograniczenia że jeszcze długo będą kaprysem – co z tego że efektywność silnika jest świetna jak cena auta i praktyczność do bani więc póki co zostaje nam tylko ta staroświecka benzynka lub ropa

          • Racja! Jednak technologia pojazdów elektrycznych mocno się rozwija, choć może rozwijała by się jeszcze szybciej gdyby nie lobby paliwowe 🙂

        • Paweł Krzysztof

          Silnik elektryczny to też wynalazek sprzed 150 lat i też za bardzo nie do modyfikacji. Działa po prostu na innej zasadzie, dlatego jest sprawniejszy. Za to baterie to jakiś śmiech, więc długo jeszcze nie zastąpi spalinowego.

      • Sukuremu

        A kto tak twierdzi jakie są tego efekty? Na motostat czy innych portalach gdzie widać wszystko jak na ręce? Że za oszczędność rzędu 0,5 odbiera się całkowicie ekonomię przy wyższych prędkościach, przełożenia są króciutkie, silniki delikatne, mniej żywotne. Za 2zł oszczędności na 100km na paliwie, trzeba odłożyć 3 do serwisu, naprawy lub zmiany auta.

  • Sukuremu

    Bardzo ciekawe podsumowanie, choć wcale nie odkrywcze 😀 raczej sposób na przekazanie rzeczy oczywistych (wśród bardziej zainteresowanych) do osób które są ciekawe co i jak 🙂

    Naprawdę jestem ciekaw czy to wszystko będzie mieć ręce i nogi. I jak za 10 lat będzie wyglądać rynek auto nowych u używanych! 🙂 Pewnie będą walczyć z „nie eko i niebezpiecznymi” starymi autami przepisami, jak tylko się da!

    • Lobby motoryzacyjne „poproszą” UE o odpowiednie przepisy :-), tak czy inaczej będzie ciekawie

      • Addam44

        Pewnie tak.
        Swoje wyprosi tez lobby naftowe.A ono ma kto wie czy nie wiecej do powiedzenia-w koncu akcyza ze sprzedazy paliw to podstawa budzetow.
        Z tego punktu widzenia auta elektryczne specjalnie nie sa pozadane 🙂

  • Krystian

    Co do bezpieczeństwa to pozwolę sobie nie zgodzić się z autorem tekstu. Prawdą jest, że na bezpieczeństwo wpływ ma masa pojazdu oraz, że cięższy pojazd jest pojazdem bezpieczniejszym. Jednakże na bezpieczeństwo wpływ ma nie tylko masa pojazdu. Ogromny wpływ na bezpieczeństwo mają strefy zgniotu, które w nowszych samochodach są lepiej zaprojektowane. Ponadto wpływ ma stal, z której wykonany jest samochód. Nowsze samochody mają tej stali mniej, ale za to jest ona o wiele wytrzymalsza (przykład Kia Soul 2). Tak więc uważam, że jeżeli wziąć do porównania dwa takie same samochody, ale różnych generacji to pomimo mniejszej masy bezpieczniejszy będzie samochód nowszej konstrukcji. I wpływ tak jak autor napisał 100 kg nie będzie miał większego znaczenia.

    • Jak firmy były by bardzo pewne swoich produktów to np. VW zrobił by test Golfa VII z poprzednią generacją – i wszystko by było jasne 🙂

      Wytrzymalsza stal – super. O ile wytrzymalsza, ile tej stali jest? Odchudzone silniki też są „wzmocnione”? Ogólnie, jeśli byśmy chcieli obniżyć masę własną i zachować wszystkie właściwości pojazdu to auta powinny być dużo droższe (tak jak auta sportowe) – a nie są. Pojawia się więc podejrzenie, że to zwykłe „cięcia” oszczędnościowe

      • Krystian

        Sądzę, że do takiego testu nie dojdzie, albowiem gdyby okazało się, że Golf VII jest dużo bezpieczniejszy od Golfa VI to mogłoby to świadczyć o tym, że producent nie przyłożył się do bezpieczeństwa w poprzednim modelu, co mogłoby wpłynąć na jego reputacje. Dlatego jeżeli są przeprowadzane testy zderzeniowe różnych samochodów to są to samochody różnych marek 🙂
        Co do odchudzonych silników, zgadzam się, że mniejszy silnik na pewno jest tańszy w produkcji od większego. Z drugiej jednak strony wydaje mi się, że produkcja silnika 1.2 TSI jest dużo droższa od np. silnika 1.6 MPI 🙂 Z jednej strony mamy bowiem do czynienia z mniejszą ilością części, mniejszymi częściami itd. z drugiej jednak strony mamy nowe systemy sterujące silnikiem czy też turbosprężarki 😉 więc koszt produkcji wydaje mi się, że jest porównywalny. Jedyne co zwraca moją uwagę to trwałość podzespołów takich właśnie jak turbosprężarka, która jak się zepsuje pozwala, przynajmniej w teorii, na dodatkowy zarobek dla producenta. Jestem skłonny stanąć na stanowisku, że to późniejszy zakup części zamiennych do silnika stanowi większe źródło dochodu producenta niż tańsza produkcja silnika 🙂
        Trzeba też pamiętać, że cięższe samochody spalają więcej paliwa, a kto w dzisiejszych czasach kupiłby samochód, który po mieście spalałby 15 litrów paliwa a w trasie przykładowo 9 – 10 zwłaszcza, gdy ceny na stacjach paliw w Polsce nie są adekwatne do zarobków? A to tylko dlatego, że samochód waży powiedzmy 1 800 – 2 000 kg a nie 1 200? Moim zdaniem producenci muszą odchudzać pewne rzeczy w samochodzie po to aby po zamontowaniu większej ilości różnych systemów samochód wciąż ważył ok. 1200 – 1300 kg 🙂

        • Michal

          @Bolesław

          Ja popieram zdanie Krystiana – to, że auto waży więcej nie oznacza, że jest bardziej bezpieczne – co zaś do testu: może nie jest to nowy golf vs golf poprzedniej generacji ale:

          http://www.youtube.com/watch?v=qBDyeWofcLY

          Mamy tu auto ważące 1200kg vs auto 1500kg – proszę spojrzeć na rezultat. Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz – mianowicie Q7 vs Fiat 500 – w przypadku zderzenia dowolnego auta z autem typu SUV rezultat będzie taki sam ponieważ nie działają wtedy zaprojektowane strefy zgniotu – proszę zauważyć, że SUV niejako wjeżdża na auto, z którym się zderza z racji swojej wysokości.

          Ja generalnie jestem zwolennikiem aut lekkich – oczywiście limuzyny nigdy nie będą lekkie ze wspomnianego wyżej powodu ograniczonych możliwości zrobienia super wygodnego i lekkiego auta ale szczególnie auta klasy C i D mają ciągle spore pole do popisu. Poza tym należy pamiętać, że materiały, które dzisiaj są drogie jutro mogą być bardzo tanie.
          Co zaś się tyczy wysilonych małych silników – ja ciągle twierdzę, że większość ich awarii bierze się z tego, że ludzie nie wiedzą jak jeździć autami z doładowanymi silnikami.

          Michał

          • To, że nowe generacje aut są bezpieczniejsze nie ulega wątpliwości, przyznasz, że auta w filmiku to samochody z innych epok 🙂 Swoją drogą, ciekawe jak by wyglądał test jak by było to idealne zderzenie czołowe, czy sztywniejsza konstrukcja wygrała by z masą 🙂

            Chodzi mi tylko, że obecnie nie musi już tak być – może, ale nie musi – tylko tyle. 100 kg to nie dużo, ale jak już zrobią kompakta 800 kg to może być bieda 🙂

          • Krystian

            Niekoniecznie 🙂 Jeżeli będzie miał bardzo sztywną tzw. klatkę bezpieczeństwa, to na kierującego mogą jedynie zadziałać przeciążenia natomiast nie odniesie on obrażeń zewnętrznych podczas, gdy kierujący starszym samochodem może zostać zgnieciony 🙂 Natomiast przeciążenia mogą zostać skutecznie pochłonięte przez strefy zgniotu co Doskonale widać na przedstawionym filmiku 🙂 Nie wiemy jakie będą rozwiązania, gdy masa samochodu będzie obniżona do 800 – 900 kg 🙂 W artykule natomiast pisałeś (mam nadzieję, że nie obrazi się nikt za pisanie na „ty”) o różnicy w masie pojazdów 100 kg a nie 400 kg 🙂 Co prawda między Golfem VI a VII nie ma dużej różnicy wiekowej natomiast są to różne generacje 🙂

          • Dzięki za kolejny ciekawy komentarz.

            Jakie auta będą w przyszłości? Nie wiemy. Jak by wypadł crashtest golfa VI vs. VII nie wiemy. Wiemy, że „stara” octavia była cięższa, ale miała np. wielowahaczowe zawieszenie w standardzie (obecnie tylko w 1.8 TSI, RS i 4×4). Wiemy, że starsza, cięższa Octavia pewniej i bezpieczniej prowadziła się w zakrętach (były przeprowadzone testy)! Jak to możliwe, skoro lżejsze auta – teoretycznie – lepiej się prowadzą.

            Wiemy, że pierwsze silniki tsi miały masę problemów, jak będą działać nowe, lżejsze wersje – nie wiemy. Czy będą trwalsze i mniej awaryjnie ponieważ zastosowano w ich konstrukcji mniej materiałów?

            Pytanie skąd biorą się te „odchudzone kilogramy”?Jakiś czas temu, znajomy elektryk samochodowy zauważył, że nowych autach robione są wiązki elektryczne z tak cienkich i nietrwałych przewodów (oszczędność kilogramów i pieniędzy producenta), że po kilku latach kruszeją i pękają. Tego nawet nie da się polutować, można tylko wymienić całą wiązkę na nową. TAK TO SIĘ ROBI! Pseudo-mocna stal itp. to tylko wykręt, całe auto jest „odchudzane” i często tym samym staje się bardziej awaryjne i mniej trwałe. Oczywiście jest to zabieg celowy.

            Kolejna sprawa – skoro ten nowy Golf waży o te 8% mniej, to może powinien mniej kosztować, może nie o 8% tylko o 4% (część kosztów jest stałych) – nic takiego nie ma oczywiście miejsca.

          • Michal

            Z tą Octavią 3 to faktycznie gorzej prowadzi się ta z belką i na tej testy były przeprowadzone – tak się składa, że jestem posiadaczem O3 z 1.8 TSi i jeździ mi się znacznie lepiej niż O2 FL, którą też miałem … a ważą dokładnie tyle samo głównie z powodu znacznie lżejszego silnika w O3 – żeby nie było obydwie wersje z wielowachaczem. Poza tym test testem – kto tak jeździ Octavią? To nie jest auto do takiej jazdy jak w teście.

            Pseudo mocna stal – tyle, że to nie zawsze sam materiał – często jest to np.: sposób jego formowania, rodzaj stopu, itd. Auta nie będą tańsze ponieważ ta lekkość kosztuje – badania, testy itp. Poza tym często ta lekkość bierze się z pozbywania się warstw tłumiących hałas – np w nowej A6 przy 140 wcale nie jest ciszej niż w Octavi (sprawdzone empirycznie).

            Nie da się ocenić tego czy coś będzie działało czy nie – owszem możemy wrócić do niezniszczalnego W124 … tylko kogo dzisiaj byłoby stać na takie auto?
            Postępu nie zatrzymamy tak samo jak nie zmienimy tego, że firmy robią coś dla zysku … jak są na giełdzie to my sami dopingujemy je do jeszcze większego zysku a to odbija się często na jakości, trwałości, staranności wykonania.

          • Też miałem O2 FL, ale takiego auta już bym nie kupił…Nie trafia do mnie argument, że w tańszych (najbardziej popularnych) wersjach usunięto wielowahacz bo klienci tego nie potrzebują – skoro nie potrzebują to dlaczego lepsze zawieszenie było w O2?

            Oczywiście lekkość kosztuje – w przypadku Ferrari, ale jak zastosujemy np. cieńsze blachy, prostsze zawieszenie – to nic nie kosztuje, a wydatki na B+R szybko się zwrócą. Tandeta nie kosztuje dużo, a pewne rozwiązania w nowych autach można nazwać właśnie tandetą.

            Nie zgodził bym się również, z pojęciem niezniszczalnego W124 – on już miał „popsutą” blachę – ostatni (i może pierwszy) niezniszczalny to W123 (i ew. W126). Ile takie auta by kosztowały obecnie, nikt nie wie. Motoryzacja w wielu dziedzinach się rozwinęła, auta mniej palą, są bardziej komfortowe…

            To, że firmy robią coś dla zysku to oczywiste. Przecież ja pisze te słowa „dla zysku” – co w tym złego? Tylko, że można wykonywać różne zawody – można być np. mordercą na zlecenie, złodziejem, oszustem – tylko dla zysku naturalnie. Można również wykonywać inną pracę dla innych i również na tym zarabiać. Podobnie jest z firmami. Z definicji działają dla zysku, nie oznacza to, że wszystko co robią jest super – polecam film korporacja http://www.youtube.com/watch?v=vGvwFfd2r0s

            Trudno mi powiedzieć czy jest postęp w motoryzacji, jest z pewnością pewien kierunek zmian, ale czy są to zamiany na lepsze? Słowo – wytrych : postęp… niczego nie wyjaśnia. Postęp ma oznaczać, że na auta wydajemy więcej niż 20 lat temu? A może postęp to nieprzewidywalne w kosztach awarie, b.duża utrata wartości, często również mniej praktyczne nadwozia. Np. Passat B5 jest o klasę przestronniejszy niż najnowszy model – gdzie tu postęp? Raczej PODSTĘP 🙂

          • Krystian

            Powiem szczerze, że ja wielowahacza nie potrzebuję 🙂 Miałem belkę skrętną w mojej Lagunie i nigdy na nią nie narzekałem. Może dlatego, że nie mam sportowych aspiracji i samochodem jeżdżę spokojnie zwalniając przed każdym zakrętem 🙂 Wolę wyjść kilka minut szybciej z domu niż potem pędzić :p

          • Krystian

            No i oczywiście koszty są znacznie niższe 🙂

        • Kami111

          Normy emisji spalin wolnossace silniki nie moga ich spelnic bo emituja wiecej CO2 i innych pierdol np silnik 2.0 benzyna z mondeo 1 gen nie spelnia euro 6 a ecoboost 1.6 spokojnie nawt z zapasem

      • MC Engineering

        Bardzo mi przykro, że w internecie większość ludzi nie ma wiedzy z 4 klasy szkoły podstawowej. Drogi Panie, jeśli ciało o masie 2000kg uderzy w przeszkodę z V=100km/h na to ciało działa siła wynikająca z wartości pędu 2Tx100km/h. Jeżeli auto waży 1000kg, ta siła jest o połowę mniejsza, jeśli waży 500kg jest to 25% siły działającej na samochód. Można to zaobserwować, rzucając na posadzkę np. kartonowe pudełko o masie 10g i stalowe o masie 1kg, które się bardziej odkształci wskutek upadku??? Reasumując auta lżejsze mają TYLKO ZALETY i są bezpieczniejsze podczas kolizji, pod warunkiem, że materiały do ich wykonania pochłaniają i rozpraszają energię zderzenia. Tyle. Ciężkie samochody, mają przede wszystkim większe gabaryty, a tylko z uwagi na ten fakt lepiej rozpraszają energię zderzenia, a większa ich masa jest przyczyną większej energii kolizji!!!

  • Moim zdaniem auta lżejsze są lepsze. Dlatego właśnie producenci w celu osiągnięcia jak najlepszej prędkości i przyspieszenia odchudzają samochody, pakując do nich jednocześnie coraz lepsze silniki. Ale oczywiście musi to mieć jakieś granice – zbyt mocny silnik w za lekkim aucie może przynieść efekty odwrotne do pożądanych.

    Mimo to jestem zdania, że auta lżejsze są lepsze od cięższych.

  • W Polsce teraz panuje wyraźna moda na te ciężkie samochody, rodzinne SUVY. Małe miejskie samochody wybierają coraz częściej kobiety, natomiast coraz więcej sprzedaje się tych dużych aut

  • Michał Zubrim

    A może chodzi jedynie o koszty produkcji? Np nowy passat http://volkswagen-passat.pl/nowy-passat-sprzedaz/ też bedzie lżejszy 😉

  • Duże auto to dużo blachy i większa masa przy zderzeniu. To oznacza większe szanse na uniknięcie obrażeń. Nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, a jedno przydrożne drzewo przekonało mnie, że mam rację.

  • dam9an

    Tu sie nie zgodzę. Lżejsze auto to mniej paliwa i lepsze osiągi auta. A biorąc pod uwagę jak ostatnio auta tyły (co generacja to cięższe) uważam, że odchudzenie 100kg to bardzo dobry kierunek. Co innego, gdyby auta nagle wazyły połowę tego co ważą wtedy mozna sie zastanawiać czy to ma sens. Natomiast odchudzenie 100 czy 200kg uważam za bardzo dobre posunięcie 🙂