Zmowa mocy? Dlaczego różne samochody mają identyczną moc silnika?

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wiele różnych modeli samochodów ma indentyczną moc silnika? Ile KM mają Audi A8 3.0 TDI, Mercedes S350 CDI i BMW 730d? Tyle samo, dokładnie 258 KM (185 kW) – myślicie, że to przypadek? Oczywiście, że nie – to przemyślana polityka…

Historia mocy – czyli jak to się zaczęło?

fiat_126p_model_st_bambino_600ccmSamochody są produkowane od ponad stu lat, w tym czasie sporo się zmieniło. Jeszcze do niedawna, nikt nie mógł przewidzieć (na etapie projektu silnika) jakie parametry będzie miał ta jednostka napędowa. Oczywiście można było przyjąć pewne założenia, ale czy konstruktorzy tworzący silnik do Fiata 126p (Fiata 600) zakładali, że ten motor będzie miał dokładne 24 KM (26 KM w nowszej wersji)? Nie sądzę – chodziło bardziej o stworzenie jednostki napędowej do małego auta o mocy około 20-25 KM.

Co ciekawsze – tworzenie różnych wariantów tej samej jednostki było bardzo trudne, czasem niemożliwe. Czasem poprzez zastosowanie innych podzespołów (np. inny gaźnik), można było podnieść moc o 10-15%, ale to wszytko.

Dopiero zastosowanie elektronicznego wtrysku (sterowanego przez komputer) i turbosprężarki pozwoliło na niemal dowolne ,,ustawianie” mocy. Inżynierowie mogli już łatwo i tanio stworzyć silnik bardzo różnych parametrach. Oczywiście, z technicznego punktu widzenia często jest to ta sama jednostka, ale występuje np. w 3 wariantach mocy 110, 140 i 170 KM – oczywiście mocniejsze silniki są znacznie droższe…

Moc silnika ustala dział marketingu…

Kto jest odpowiedzialny za parametry silnika (czy samochodu w ogóle)? Inżynierowie? Projektanci i konstruktorzy? Nic bardziej błędnego, tego typu cechy pojazdu są ustalane przez szeroko rozumiany dział marketingu i sprzedaży. Jest zlecenie na silnik 2.0 o mocy 120 i 165 KM, konstruktorzy mają taki silnik wykonać i tyle. Skąd biorą się te magiczne liczmy określające moc silnika naszego auta? Cóż, nie ma w tym żadnej magii, tylko techniki manipulacji…

19,99 zł vs. 100 KM

Dlaczego ceny w sklepach są często podawane w formacie typu 19,99 zł zamiast 20 zł? To proste – człowiek z pewnych przyczyn (nie wnikajmy w szczegóły) będzie uważać cenę 19,99 zł za znacznie niższą niż 20 zł – tak po prostu jest, to fakt. Mało tego, możemy być oczywiście świadomi tego mechanizmu, ale i tak będzie działać, może tylko w nieco mniejszym stopniu.

Właśnie dlatego wiele aut ma ,,równą” moc – np. 100 KM to praktycznie tyle samo co 98 KM, ale różnica psychologiczna jest bardzo duża. Klienci dużo chętniej wybiorą 100-konne auto.

Nie zawsze moc jest ,,zawyżana”, nie zawsze to ma sens dla końcowej oceny auta, nie liczy się tylko zakup, ale również satysfakcja klienta (czyli ew. ponowna sprzedaż). Czasem produkowane są auta o mocy np. 99 KM – tu przychodzi przykład Toyoty Yaris 1.3. Ten model nazywa się Dual VVT-i 100 i ma moc 99 KM – dlaczego? Po pierwsze przy zakupie, nie bardzo myślimy, liczą się emocje i w tym aspekcie nazwa Dual VVT-i 100 jest dużo lepsza niż np. Dual VVT-i 99.  Kupiliśmy auto i co dalej? Oczekujemy, że małe autko ze 100-silnikiem będzie ,,śmigać”? Wrażenia w jeździe będą jednak tylko przeciętne, i wtedy przychodzi pomoc – przecież ten silnik ma tylko 90-parę koni… Tak będziemy sobie tłumaczyć swoją decyzje.

W różnych momentach będziemy inaczej oceniać te same fakty – np. moc silnika, oczywiście wszystkie nasze ,,ścieżki zachowania” są dobrze zaprojektowane przez dział marketingu i sprzedaży.

300-konna limuzyna – czyli KM (konie mechaniczne) vs. kW (Kilowaty)

Audi RS 4 Avant 4.2 FSI

Czy 300-konna limuzyna jest mocna? Co to za pytanie – pewnie, że tak! Mało tego, takie auta są tak szybkie, że w każdym kraju (poza Niemcami) możemy wykorzystać jedynie ułamek ich mocy… Problem w tym, że już 20 lat temu, limuzyny o mocy w granicach 300 KM nie należały do rzadkości, a postęp (podstęp) przecież musi być! Jest na to sposób – przestawmy się z mocy podawanej w KM na kilowaty. Zamiast 300 KM mamy już 220 kW – już lepiej prawda? Już auto wydaje się słabsze, już warto kupić samochód który ma np. 335 kW (nowy Mercedes S 500) – no… to wydaje się być rozsądne! Pewnie! Zakup auta o mocy 455 KM w kraju gdzie można jeździć 140 km/h jest bardzo rozsądny 🙂

Przykład idzie z góry czyli od Mercedesa

Myśląc zapewne o długofalowym ,,rozwoju”, Mercedes od dłuższego czasu podaje moc w kilowatach, inne marki oczywiście poszły w tym samym kierunku – choć nie zawsze w sposób tak samo jawny. Warto zwrócić uwagę na ciekawą zależność. Skoda Octavia RS 2.0 TDI poprzedniej generacji miała 170 KM, obecnie ma już 184 KM – dlaczego właśnie tyle? Nie 180 czy 190 KM? Dlatego, że to jest moc (135 kW) którą znajdziemy u Mercedesa (np. C 200), BMW (np. 320). Dzięki temu Skoda może się kojarzyć z autami droższymi, klasą wyższą. Najciekawsza jest jednak zadziwiająca zgodność, jeśli chodzi o moc konkurencyjnych (głównie Niemieckich) aut.

MERCEDES=BMW=AUDI

Przyglądając się ofercie aut ,,Wielkiej Trójki” można odnieść wrażenie, że przy jednym stole są ustalane wersje silnikowe (ich moc) dla wszystkich modeli. Często różne, ale praktycznie nigdy nie konkurencyjne. Spójrzmy na wymieniony już przykład limuzyn z dieslami o mocy 258 KM (190 kW) – to chyba raczej nie przypadek? Dlaczego, żadna firma nie zrobi diesla 259 KM albo lepiej 270 KM i będzie sprzedawać więcej? To proste – w interesie wszystkich firm motoryzacyjnych nie leży ,,wyścig na moc” – chodzi o sprzedawanie aut i tylko tyle. Są oczywiście wyjątki, np. Skoda Fabia 1.2 TSI ma 85 KM, a bliźniacze Audi A1  1.2 TFSI generuje aż 86 KM, żeby nikt czasem nie pomyślał, że w Audi jest ten sam silnik co w budżetowej Skodzie :-). Nie TSI tylko TFSI, nie 85 tylko 86 KM – od razu widać, że to inny silnik 🙂

Warto również ograniczać wzrost mocy i stale podsycać rynek nowymi autami. Nowa Toyota Aygo ma 69 KM, starsza wersja miała 68 KM – to jest myślenie perspektywiczne!

Przekupywanie klientów dodatkową mocą silnika nie jest optymalne dla producentów, dlatego nikt nie wychodzi przed szereg, w szczególności w zdyscyplinowanych Niemczech. Dużo lepiej jest zrobić 3 różne auta, z trzema różnymi silnikami, ale z tą samą mocą, klient niech oczywiście wybiera, ważne, żeby wybierał między Audi, BMW i Mercedesem – wtedy z pewnością wybierze ,,dobrze”.

Podsumowanie

Chyba do żadnej cechy samochodu nie podchodzimy tak emocjonalnie jak do mocy silnika. Dla wielu kierowców to rzecz absolutnie podstawowa, w pewnym sensie kreująca całe auto. Własnie dlatego ta cecha samochodu jest starannie ustalana i przestawiana w taki sposób, abyśmy chętnie kupowali coraz nowsze i coraz mocniejsze auta.

Silnik i jego moc kojarzą nam się z technologią, inżynierami, projektantami, metalem i ogniem – całość jest fascynująca, tak jest też przedstawiana w reklamach. Może i lepiej jest zostać przy takich skojarzeniach? Może lepiej się żyje dopóki uważamy, że Święty Mikołaj istnieje?

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

  • Zainteresowałeś mnie tym wpisem, wchłonąłem go w kilkadziesiąt sekund 😉

    Racja, zwracam uwagę na moc samochodu przy jego ewentualnym wyborze, ale nie sądzę, aby był to czynnik decydujący.

    • Rekordowe tempo – wpis opublikowałem kilka minut temu 🙂

      To czy przykładamy większą uwagę do mocy silnika to sprawa indywidualna. Z
      pewnością doświadczeni kierowcy są nieco bardziej ,,odporni” w tej
      materii, ale każdy w pewnym stopniu musi brać pod uwagę jaką mocą
      dysponuje silnik. Chyba, że kupujemy Rolls-Royce-a – który ma zawsze
      ,,wystarczającą moc” 🙂

      • Addam44

        Moc silnikow to”prawdziwa poezja”producentow.
        Ta w tabelach czesto nie pokrywa sie z rzeczywistoscia.Czesto jest mniej by z miescic sie w odp.grupie podatkowej(np.Niemcy)a osiagi(tez z tabel)pokazuja jakby byly mocniejsze.Moge podac link gdzie w porownaniu Focusa 1.0 EB 125km z Mazda 3 2.0 120km moce na hamowni pokazaly odpowiednio ponad 130 i niemal 140koni!
        Taki Jeep jeszcze nie dawno w tabelach podawal ze Grand Cherokee z 250konnym dieslem jest szybszy niz z 350konnym Hemi :)Pewnie by napedzic sprzedaz diesla bo na nim w dluzszej perspektywie zarobi sie wiecej niz na Hemi.

        • Racja, silniki (szczególnie turbo) mają zazwyczaj dużo większą moc (na kołach!) niż w katalogu. Nawet niektóre 90-konne 1.9 TDI często miały 105-110 KM!

          • Sukuremu

            Aż przypomina się Japońska zmowa producentów, którzy stwierdzili że „ok, nie robimy bardzo mocnych aut” i katalogi podają wartości w jakiś sposób ograniczone. Bo to co wyjeżdża z fabryki i co jest pod maską to już inna strona medalu 😛

          • khoral

            A nie wynikalo to z przepisow, ktora ograniczaly moc do 280KM? Oczywiscie w trosce o bezpieczenstwo.

          • Sukuremu

            Z tego co wyczytałem:
            http://spajki.wordpress.com/2009/01/03/o-japonskiej-motoryzacji-slow-kilka/

            jest to umowa Gentelmen’s Agreement 🙂 która ma zwiększyć bezpieczeństwo.

  • Sukuremu

    Bardzo trafne spostrzeżenia. Oczywiście dla sceptyków znowu wszystko zabrzmi jak teoria spiskowa a każdy powie że jest odporny na tego typu knify!
    Ja (i z tego co czytam, wieelu innych) dostrzegłem jeszcze jedną rzecz, związaną z mocą. Współczesne 110 KM jest oddawane na koła całkiem inaczej niż w samochodzie z przed 10-15 lat. Mimo że wtedy teoretycznie te motorki były słabsze, miały mniej momentu i tylko na końcu, to jednak potrafiły dać frajdę z jazdy. Czy to limuzyna, czy autko miejskie było bardziej dynamiczne. Było to dużo bardziej odczuwalne. Kolega mechanik przejechał się nie jednym wozem. Stwierdził że 20letnie E34 z V8 daje znacznie lepszą frajdę z jazdy niż M3 E46 z łopatkami. I jestem w stanie w to uwierzyć. Inny znajomy miał E46 (nieszczęsne 😛 znowu) w 2l Dieslu, i skubane było bardziej leniwe od W124 z 3l wolnossącym grzechotnikiem. Mesiu miał charakterystykę prawie benzynową, kręcił się super do 4500 wydając przy tym boski klank 6 garów, a betka jechała jak by chciała a nie mogła.

    • Elektroniczne ,,pedały gazu” oraz ekonomiczne ,,mapy zapłonu” w pewnym sensie ograniczają spontaniczność nowych silników. Dzisiejsze auto (fakt, że statystycznie cięższe) o mocy np. 120-140KM (przy wolnossących motorach) to tzw. ,,muły”. A jak jeździła np. statra Honda Accord 2.0 – rakieta! Bezpośrednia reakcja na dodanie gazu, brak ,,spowalniaczy” typu koło dwumasowe czy nawet katalizatory.

  • faszmir

    Dlatego warto kupić Fiata freemonta V6, 280 KM, zaoszczędzić 200 tys złotych i olać te wszystkie niemieckie pierdoły.

    • Fiata – śmiech na sali i co po serwisach jeździć

      • quiros

        Masz na mysli VW/AUDI?

  • O ironio

    e tam moja cupra r 1.8t bam 270 PS / 387 nM przy swojej wadze objeżdża 99% nowych audi z salonów co to bananOfce w lyzynk bioro o! A pojemności mniej niż w TeDeIIIII phyh. A dźwięk silnika bezcenny.

    • Sukuremu

      Gadanie całkowicie niezwiązane z artykułem -_- ja mam V8 i daje sobie rękę uciąć że brzmi lepiej niż twoja 4garowa kosiarka. Takie czcze przechwalanie się. Poza tym gdyby wszystkie nowe salonowe audiki/bety/mesie podrobić tak jak ty swoją, czyli zwiększyć boost, podregulować, nie miał byś nic do zrobienia tylko wąchanie ich palonej gumy z napędu tylnego/4×4.

  • Ciekawa sprawa z tym ustalaniem mocy i pojemności przez marketingowców. Chociaż wydaje mi się, że ekolodzy też maczają w tym swoje palce.

  • Miłosz

    Jeśli chodzi o 1.33 Dual VVT-i 99 KM, to taka moc wynika z normy Euro 5. W wersji Euro 4 ten motorek miał moc 101 KM.

  • dam9an

    Juz dawno to zauwazyłem. Na prostym przykładzie. Legendarna calibra miała w topowej wersji silnik turbo 2.0l 204KM. W nastepcy jaką była astra copue zaprezentowana ok 10 lat pozniej moc silnika została na tym samym poziomie.