Którędy do Europy? Test: SsangYong Tivoli 1.6 128 KM 2WD

SsangYong to marka, której przykład dowodzi jak bardzo różnią się pomiędzy sobą obywatele dwóch kontynentów. Z modelami popularnymi i chętnie kupowanymi w Azji, SsangYong nie mógł przebić się na rynku europejskim. Postanowił więc stworzyć coś specjalnie dla mieszkańców Starego Kontynentu. Czy nie przesadził?

Czym jest Tivoli?

SsangYong Tivoli reprezentuje najmodniejszy ostatnio w Europie segment małych crossoverów. Jego nazwa – Tivoli – inspirowana jest nazwą pewnego włoskiego miasteczka. Gdy przeczytamy ją od tyłu otrzymamy angielski zwrot – „I lov it” – brzmi to stylowo i nowocześnie. Wszystko wpisuje się w nurt kultury Zachodu i o to chyba chodziło producentowi. Ale Tivoli to samochód koreański.

Podstawowym problemem SsangYonga zawsze był design samochodów, który trafiał do serc Azjatów, ale pozostawał kompletnie nieakceptowalny dla Europejczyków. Projektując Tivoli styliści zrobili wszystko, by dopasować go do obecnych trendów w Europie, nawet poprzez kopiowanie pewnych detali z aut tutejszych marek.

Czy się udało? To ocenią klienci. Moim zdaniem Tivoli jest jednym z najciekawiej prezentujących się crossoverów na rynku, ale wprawne oko na kilometr rozpozna rodowód tego auta. Z pewnością nie można odmówić mu oryginalności.

Kontrowersyjny design nadwozia idzie w parze z nieco bardziej stonowanym wnętrzem, które gdyby zostało wykonane z lepszej jakości materiałów, można byłoby nawet traktować jako bliskie klasie premium. Mamy kilka rzadko spotykanych udziwnień, jak sterowanie komputerem pokładowym z panela centralnego, ale design deski rozdzielczej i rozmieszczenie elementów są dużym atutem auta.

Jakjeździ nowy SsangYongiem Tivoli?

Dość wąskie fotele to w pewnym sensie atrybut małych crossoverów, sugerujący że mamy do czynienia z autem miejskim, a nie takim, którym możemy wyruszyć w teren czy długą podróż autostradą. Testowana wersja została wyposażona w silnik benzynowy o poj. 1.6 i mocy 128 KM. Brak turbosprężarki może okazać się atutem tej jednostki podczas eksploatacji. Jest ona wystarczająco żwawa, by rozpędzić ważące ponad 1300 kg Tivoli do prędkości autostradowych. Ale niewiele ponad to. Podczas jazdy miałem wrażenie, że silnik słabo współpracuje z sześciostopniową skrzynią manualną przy niższych przełożeniach. Potrzebowałem sporo czasu, by „wyczuć samochód”. A jest to trud konieczny, bo Tivoli potrafi sporo spalić w mieście. Początkowe spalanie na poziomie ponad 9 l na 100 km nieco mnie zaskoczyło. Ostatecznie na stałej trasie testowej osiągnięty rezultat był o wiele lepszy. Wyniósł 7,3 l na 100 km. Silnik tego miejskiego – z założenia – auta jest ekonomiczny tylko w trasie i to, gdy nie przekraczamy dozwolonej prędkości autostradowej. Tivoli może palić bardzo dużo lub bardzo mało – w zależności od naszego stylu jazdy.

Jak na crossovera, Tivoli ma dość twardo zestrojone zawieszenie. W jeździe po nierównościach jest oczywiście lepszy niż klasyczny kompakt, ale nic poza tym. Atuty takiego skonstruowania podwozia można odczuć na zakrętach, które samochód pokonuje pewnie, dobrze trzymając się drogi.

Niewątpliwym plusem Tivoli na tle konkurentów jest duży bagażnik. Ma 423 l i jest dość głęboki. Ogólnie na brak miejsca wewnątrz nie można narzekać. Pamiętajmy, że jest to auto bazujące na segmencie B, do którego należą np. Skoda Fabia czy Citroen C3, tylko postawione na większych kołach i tylko na zewnątrz większe.

Tivoli – czy warto?

SsangYong ma w swojej europejskiej ofercie tylko samochody duże – SUVy i pickupa. Tivoli jest najmniejszym i najtańszym reprezentantem marki. Ma dotrzeć także do klientów, których nie stać na SUVa z prawdziwego zdarzenia (jakim bez wątpienia jest udany SsangYong Korando). Za podstawową, acz nieubogą, wersję z silnikiem benzynowym zapłacimy mniej niż 60 tys. Droższe wersje z dodatkami typu: multimedialny ekran dotykowy z kamerą cofania kosztują sporo więcej. Tivoli ma rywalizować z samochodami takimi jak: Suzuki SX4 S-Cross, Nissan Juke, Renault Captur czy Opel Mokka. Jest tańszy od większości z nich. Ma też cechę, którą jedni uznają za wadę, a inni za zaletę – jest pojazdem rzadko spotykanym na ulicach. Marka SsangYong w Azji jest uważana za godną zaufania. Być może to za sprawą modelu Tivoli uda jej się zaskarbić szacunek także obywateli Starego Kontynentu.

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

  • sporo czasu upłynie zanim dorówna konkurencji.

  • Za tą cenę można kupić Dacię Duster co moim zdaniem będzie lepszym rozwiązaniem niż ten pseudo suv